kobieta w Azji · mężczyzna w Azji · randki · seksualność

Biała kobieta i skośnooki = ból serca?

Biały mężczyzna u boku skośnookiej piękności to wcale nie taki rzadki obrazek. Kto był w Azji, ten wie. Pomińmy tutaj wątek obleśnych białych dziadów, przeżywających kryzys wieku średniego i podnoszących sobie mniemanie wakacjami w egzotycznym kraju, gdzie mogą sobie kupić towarzystwo przepięknych i przebiednych lokalnych dziewcząt. Mówię o normalnym, zdrowym związku, gdzie chemia działa w obie strony a serduszka pykają nad gruchającymi czule główkami zakochanych.

[szczęśliwe małżeństwo, pomysłodawcy „zasad kłótni”, o czym będzie dalej :)]

 

Czemu takie związki zazwyczaj dobrze wróżą na przyszłość? Powody są dość oczywiste: narzucane w Azji role społeczne, jakie mają do wypełnienia kobieta i mężczyzna, nie kolidują tak bardzo z tym, do czego jest przyzwyczajony zachodni mężczyzna. Gorzej natomiast, jeśli w romantyczne uniesienia uwikłana jest kobieta z zachodu i Azjata wschodni.
Przeciwieństwa się przyciągają i urok egzotyki bywa czasem nieodparty, toteż nie trudno stracić głowę dla przystojnego skośnookiego. Jak też nie jednemu skośnookiemu szybciej bije serce na widok mieszkanek zachodu. Szybki i namiętny romans na pewno jest w zasięgu ręki każdej otwartej na doznania kobiety, ale czy jest to materiał na trwały związek? Z tym, niestety, bywa różnie.
Wiele zależy od obu stron, jak wiele wysiłku wkładają w bycie razem, jak daleko są w stanie pójść na kompromisy, zmienić swoje oczekiwania i dostosować się do oczekiwań drugiej strony. Każdy związek wymaga pracy i jeśli jest dobra wola, nawet różnice kulturowe nie są straszne. Wiem z doświadczenia, bo sama wplątałam się w związek z Hindusem. Każdy z nas jest dzieckiem kraju i kultury w jakiej się wychował, ale przede wszystkim jesteśmy ludźmi i wierzcie mi, w związku przede wszystkim jest się kobietą i mężczyzną, a dopiero później Polką, Hindusem czy Koreańczykiem.
Interkulturowe mariaże nie są jednak czymś, na co każdy może sobie pozwolić. Trzeba otwartości, zrozumienia i zamiłowania do podejmowania wyzwań. Koreańczycy, w swojej masie, są wciąż dość zamkniętym narodem, który dopiero od kilkudziesięciu lat otworzył się na wpływy z zewnątrz, a zwiększony napływ obcokrajowców to zjawisko, które dopiero niebawem osiągnie pełnoletność. Młode pokolenie podróżuje, bierze udział w programach wymiany studentów, spotyka przedstawicieli innych nacji, ale dla ich mam i babć biały człowiek, to wciąż dość mityczny stwór.

 

Cały czas żywe są przekonania, że dzieci pochodzące ze związków par mieszanych są dużo głupsze i mniej uzdolnione niż Koreańczycy pełnej krwi. Ogólne wyobrażenia na temat kobiet zachodu również niezbyt nam schlebiają. Prowadzimy się lekko, mamy gdzieś tradycje i poszanowanie dla starszych. Nie rozumiemy koreańskich wartości, nie będziemy umiały zatroszczyć się o naszego mężczyznę i razem z tymi wszystkimi wywrotowymi przekonaniami, które uosabiamy, zwyczajnie nie nadajemy się do przyjęcia na łono porządnej, koreańskiej rodziny.
Nie da się przecenić wagi tego, co myśli o nas przyszły teść i teściowa. W Korei panuje zwyczaj, że młodzi wyprowadzają się z rodzinnego gniazdka dopiero po ślubie, a więc rodzice mają spore możliwości wpływu na swoje dorosłe dzieci. Finansowo-mieszkaniowe zależności to nie jedyna przyczyna niemal ślepego posłuszeństwa, jakie przynależy się rodzicom. Konfucjańska filozofia, głęboko zakorzeniona w krajach wschodniej Azji, zobowiązuje dzieci do okazywania odpowiedniego szacunku swoim rodzicom, co w praktyce oznacza nie sprzeciwianie się życzeniom starszych i robieniu tego, czego od nich się oczekuje. Jeśli więc rodzina naszego skośnookiego wybranka nie życzy sobie mieszania krwi, marne szanse, że związek przetrwa tę próbę.
I najprawdopodobniej dowiesz się tego ze zdawkowego SMSa albo wiadomości na KakaoTalk (odpowiednik naszego gg). Okazywanie silnych emocji jest w Azji uważane za oznakę słabości i braku szacunku wobec rozmówcy. Zamiast otwartej dyskusji, która zapewne skończyłaby się płaczem i podniesionymi głosami, 90% Azjatów wybierze kulturalną i bezosobową formę komunikacji, jaką jest wiadomość tekstowa.
Pewna nauczycielka języka angielskiego opisała na blogu swoje doświadczenia z koreańskimi mężczyznami. Jej pierwszy związek skończył się po kilku miesiącach, gdy rodzina chłopaka dowiedziała się, że ich dziecko umawia się z białą dziewczyną. Kolejny związek był już dużo poważniejszy. Rodzice okazali się otwartymi ludźmi i szybko zaakceptowali wybrankę swojego syna. Para zamieszkała razem, snuła plany na przyszłość, planowała ślub i dzieci, aż któregoś dnia przyszła straszna wiadomość: brat dziewczyny zmarł. Dziewczyna była zdruzgotana, ale jej chłopak nie potrafił zrozumieć jej rozpaczy. Kultura koreańska traktuje śmierć jako naturalną kolej rzeczy i żałoba, jaką ma się w sercu po śmierci ukochanej osoby, tam właśnie powinna zostać. Wielotygodniowe płacze i oczekiwanie wsparcia były zbyt dużym szokiem i ciężarem dla tego chłopaka i któregoś dnia po prostu spakował swoje rzeczy (pod nieobecność dziewczyny) i już więcej się nie pokazał. Wieść o zerwaniu, zgodnie z oczekiwaniami, wysłał na KakaoTalk.
To nie tak, że każdy związek białej kobiety i Azjaty z góry skazany jest na porażkę. Jest wiele par, które na przekór ponurym statystykom wciąż są razem, kochają się i są szczęśliwe pomimo upływu lat. Serce zazwyczaj niewiele sobie robi ze zdrowego rozsądku i jak już raz obierze sobie obiekt westchnień, trudno na to coś poradzić. Jedna amerykańsko-koreańska para stworzyła na przykład „zasady kłótni”, według których w zapalnym momencie dają sobie 5 minut ciszy, by zastanowić się, jak najlepiej wyrazić to, co ich zraniło. Komunikacja w innym języku jest wyzwaniem, ale też błogosławieństwem, bo często trzeba zrezygnować z cynizmu i złośliwości, bo druga strona i tak nie zrozumie aluzji. Zdając sobie sprawę z dzielących nas różnic, nie czeka się na to, aż druga strona wreszcie wpadnie na to, czego się od niego/niej oczekuje, a po prostu mówi o tym otwarcie.

 

Bycie z kimś o odmiennej kulturze i przekonaniach na pewno nie należy do najłatwiejszych rzeczy na świecie, ale gwarantuje też, że w związku nie będzie nudno. Jeśli mężczyzna, pomimo wszystkiego, co was dzieli, wciąż chce być z Tobą, możesz być przekonana, że kocha cię do szaleństwa. A takiego uczucia nie można przecież tak po prostu odrzucić, prawda?

A teraz przyznawać się, kto był/jest/będzie w mieszanym związku i jakie są Wasze doświadczenia! ^^

P.S. Więcej o randkowaniu w Azji tutaj

Reklamy

20 thoughts on “Biała kobieta i skośnooki = ból serca?

  1. Mialam chlopaka japonczyka, niestety tylko przez internet. Wszystko bylo naprawde fajnie i wg. Ale razu pewnego stwierdzilismy ze zwiazek przez internet jest dosc bez sensu. Teraz jestesmy bardzo dobrymi przyjaciolmi ^^

    Lubię to

  2. W związku z Azjatą nie byłam ale ostatnio co raz częściej z nimi współpracuje, szczególnie z Koreańczykami, nie wiem jak jest w związkach ale praca z nimi a raczej dogadywanie się to jakiś koszmar. Często chcą stawiać na swoim, potrafią 500 razy zmienić zdanie ale jak im się czegoś od razu nie poda to się dziwą :/ Chyba po takich wrażeniach nie mam ochoty na szukanie przynajmniej koreańskiego chłopaka >.<

    Lubię to

  3. Jestem w związku z Koreańczykiem od ponad 6 lat, od niedawna po ślubie. Moi teściowie nie mają nic przeciwko białej synowej, uważają mnie za swoją córkę, lubią i szanują, z wzajemnością. Nigdy nie wtrącali się do naszego związku, od początku uznali że skoro mój mąż mnie wybrał i jest szczęśliwy, to im pozostaje tylko się cieszyć. Ich jedyne obawy związane są z moją przeprowadzką i tym, że mogę się czuć samotna z dala od swojego kraju i rodziny.
    Zgadzam się, że związek międzykulturowy nie jest łatwy, że jest wiele rzeczy których się nie rozumie, że trzeba być otwartym na to, co inne. Ale tak na prawdę każdy związek wymaga pracy, kompromisów i zwykłej chęci dogadania się, prawda? ^_~

    Lubię to

  4. Byłam w związku z Azjatą…jednak bajka nie skończyła się dobrze,po 8 miesiącach niestety pożegnaliśmy się.Nie mam z nim kontaktu od listopada.Numer telefonu nie odpowiada,FB czy Kakako usunięte.Przy końcowej rozmowie,która oczywiście odbyła się za pomocą internetu ( bo po cóż robić sobie problemy ze spotkaniem lub telefonem ) twierdził,że wciąż mnie kocha nad życie jednak musi odejść,lecz gdy wpadniemy na siebie kiedyś,bądź lub on odezwie się do mnie ( z łaski swojej ) to chce mnie widzieć szczęśliwą z dzieciątkiem na ręku ….Podły palant…widocznie już zapomniał,że kiedyś razem planowaliśmy to dzieciątko…Tak czy siak to tylko jeden przykład z życia.Postanowiłam,że się nim podziele skoro jesteśmy przy temacie.Nie uważam,że każdy inny postąpiłby tak samo,że związek z Azjata nie ma sensu i że skończy się tak jak mój.Absolutnie.Każdy człowiek jest inny,ma odmienny charakter i poglądy.Z jednej strony nie możemy ich wszystkich 'wrzucić' do jednej szuflady,ale z drugiej bądźmy ostrożniejsze moje Panie oni nie wydają się tacy 'super' jak nam się wydaje.Znam sporo Azjatów i naprawdę z bólem serca przyznaję,że czasami ładna buźka to jedyne co mają do zaoferowania. Marta

    Lubię to

  5. Przy tak pasującym temacie pozwolę sobie na odrobinę reklamy. O polsko-koreańskich związkach, bardzo osobistych historiach Polaków/Polek dzielących swoje życie z koreańską połówką, poczytać można w książce „Za rękę z Koreańczykiem”. Więcej informacji poniżej:
    http://wkorei.blogspot.kr/2014/05/za-reke-z-koreanczykiem.html
    http://koreanski-online.pl/materialy-dydaktyczne-koreanski/47-za-reke-z-koreaczykiem-.html

    Lubię to

  6. Gratuluję ^^
    Dużo szczęścia i miłości na nowej drodze życia!
    Cieszę się, że Tobie trafili się tacy wyrozumiali i otwarci na inność teście! Oby miłość kwitła!
    Pozdrawiam i dzięki za podzielenie się doświadczeniami! 🙂

    Lubię to

  7. Pracowałam z szefem-korejańczykiem, nieco „europityzowanym”. ale czym skorupka za młodu nasiąknie….ZAWSZE-CZARNY(!!!!) garnitur i to z tkaniny lekko polyskujęcej.-yyyyy! raz na imprezie zakładowej, akurat wigilia była, zrobiłam jakiś żarełko, jak wszyscy, i trochęto żarelko uzdatniłam przyprawami w stylu korejanskim- i to byl mój gwoźdż do trumny. gdzieś on miał , że miałam umowę na określoną (techniczną) robotę, natychmiast zarządził mi zmianę stanowiska pracy wysylając do restoracji (taki biznes też miał) i moje zdanie absolutnie się nie liczyło. Cóż, pożegnanie nie było łatwe. Nawet po rozwiązaniu umowy nie docierało- jak to, kobieta śmie czegoś nie chcieć robić. Usppokoił się dopiero, gdy tą wiedzę wbialam mu obcasami swoich szpilek w jego stopy- miał buty z ciękiej skóry.

    Lubię to

  8. Ano , Zaczełam się zastawiać czy … Japończycy mają podobne podejscie jak koreanczycy … W stylu … Czy również by wybrali zerwanie przez KakaoTalk , lub brak wyrozumiałosci dla dziewczyny ponieważ bliska jej osoba umarła ? (nie chce wrzucać każdego do jednego wora więc tak się zaczełam zastawiać )

    Lubię to

  9. Dziękuję w imieniu swoim i męża ^^

    A tak jeszcze a propos tematu, to nie obrażając nikogo, nie mogę oprzeć się wrażeniu że dużo tych złamanych przez Azjatów serc bierze się z niepokojącego dla mnie trendu „muszę mieć chłopaka Azjatę, nie ważne czy fajny, jak Azjata, to trzeba brać”. Jak sama napisałaś, taki Azjata w pierwszej kolejności jest mężczyzną, a dopiero później Japończykiem, Koreańczykiem, czy Chińczykiem. Jeśli głównym powodem wiązania się z kimś jest jego pochodzenie, to nie wróżę dobrze takiemu „związkowi”. Jeśli natomiast ktoś pasuje nam jako człowiek, partner, to najmniej ważne będzie to, czy jest biały, żółty, czy różowy w miętowe groszki ^_~

    Lubię to

  10. ja mam chłopaka koreańczyka i mimo tego, że na początku czerwca poszedł do wojska nie zakończyło to naszego związku ^^. Przyjechał do Polski pod koniec kwietnia na 3 tygodnie i to był najlepszy czas w naszym dotychczasowym życiu 😀

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s