kobieta w Azji · koreański show-biznes · pop-kultura · reklamy · seksualność

Media a obraz kobiecego ciała

To, że koreańskie reklamy i media kreują negatywny obraz kobiecego ciała, wiedziałam od dawna. Ale tego, jak tragiczne ma to skutki w realnym świecie, dowiedziałam się dopiero wczoraj! A stało się to za sprawą tłumaczenia artykułu „Kontrowersje wokół ciała Son Ye Jin. W czym tkwi problem?” na The Grand Narrative. Najwyraźniej James i jego blog mają monopol na wstrząsanie moim światopoglądem (jak tu)…

 [Son Ye Jin

Photoshop, presja młodości i idealnego ciała, armie szczuplutkich i pięknych dziewcząt pląsających po ekranie to nie tylko domena azjatyckich mediów. U nas jest dokładnie tak samo. Z każdej strony magazynów dla kobiet wyzierają na nas długonogie piękności o nieskazitelnej cerze i pełnych ustach. Na billboardach uśmiechają się wychudzone modelki a w reklamach nawet matki trójki dzieci wyglądają jak boginie.

Są jednak sporadyczne, bo sporadyczne, ale budujące odstępstwa od tych utartych schematów. Cała kampania Dove zasługuje na słowa uznania. Jakiś czas temu widziałam też reklamę pewnej firmy bieliźniarskiej, na której ponętnie wyginała się pani w rozmiarze grubo większym, niż standardowe XS. Co prawda nie mnie to oceniać, ale z mojego kobiecego punktu widzenia reklama (oraz sama modelka) wyglądała naprawdę apetycznie…
[plakat kampanii reklamowej Dove]
Oprócz budujących reklam, od Koreańczyków odróżnia nas jeszcze jeden istotny szczegół. Podkreślałam go w poście o standardach urody (tutaj) i mianowicie: każdy z nas ma gusta i guściki. Jasne, że media chciałyby wykreować jedyny i słuszny kanon urody i całkiem sporo ludzi mu ulega (stąd te wszystkie anoreksje, bulimie i inne nieszczęścia), wciąż jednak są panowie, którzy lubią bardziej zaokrąglone kształty. Jedni uwielbiają blondynki, inni szaleją za śniadymi pięknościami, jeszcze inni marzą o niepozornej szarej myszce o wielkim sercu. Do tego coraz więcej jest programów typu „Jak się nie ubierać” albo „Jak dobrze wyglądać nago”, które przekonują, że każda kobieta, niezależnie od wagi, wieku i typu sylwetki, może wyglądać pięknie, jeśli tylko uwierzy w siebie. W Korei zaś, tak ceniony przez nas indywidualizm i prawo do podkreślania własnej niepowtarzalności, nie jest najbardziej pożądaną cechą.
 [o czym marzą mężczyźni, czyli Uee z After School]
W społeczeństwie, które ma tendencje nawet do bycia usmarkanym w jedną stronę, bardzo ciężko oprzeć się presji mediów. My możemy sobie wyniośle machnąć ręką na wszelkie dyktaty i z podniesioną głową manifestować własny indywidualizm. Koreańczycy (a już na pewno Koreanki) na taki luksus nie mogą sobie pozwolić. Podobne postawy niemal zawsze skutkują zyskaniem łatki „asocjalnego dziwaka” a w dalszej perspektywie wykluczeniem z grupy. A dla Koreańczyka nie ma koszmaru straszniejszego, niż znalezienie się poza społecznym nawiasem. Może Wam się wydawać, że przesadzam, ale nie bez powodu współczynnik otyłości wśród kobiet w Korei jest najniższy na świecie, a ilość wykonywanych tam operacji plastycznych najwyższa.
Nim przejdziemy dalej, trzeba zaznaczyć, że niemożność przeciwstawienia się oczekiwaniom grupy nie jest zazwyczaj dla Azjatów niczym niepokojącym, ani uwłaczającym. Wiele wieków historii i rozwoju kulturalno-społecznego zaowocowało w Azji przyjęciem poglądu, że dobro ogółu jest najważniejszą wartością. My z kolei uznaliśmy, że dla nas prawa jednostki są najwyższym dobrem. Nie sposób ocenić, czyj system wartości jest właściwszy lub bliższy ideału. My jesteśmy przywiązani do swoich praw i przywilejów, Azjaci zaś pieczołowicie pielęgnują własne ideały.
Pomna wszystkich tych zmiennych, zawsze staram się być ostrożna w swych ocenach. Są jednak sprawy, które mimo mojej spokojnej natury, wywołują u mnie zgoła niepacyfistyczne reakcje. Tak było właśnie w przypadku lektury wspomnianego na początku artykułu, z którego dowiedziałam się, jak kreowane przez koreańskie media wzorce kobiecej urody wpływają na męskie umysły. I nie ma co tu owijać w bawełnę – owy wpływ jest przerażający!
[Ahn Sun Young i Ahn Moon Sook]
Wszystko zaczęło się od kilku programów w koreańskiej telewizji, które zajęły się tematem sylwetek kobiecego ciała. 23 czerwca w programie „World-Changing Quiz Show” nadawanym przez stację MBC zajęto się tematem (i tu tłumaczę dosłownie) „Czy to prawda, że mężczyźni lubią grube kobiety?”. Komik i show-man Lee Hyeok Jae zaczął wówczas dyskusję słowy: „Masz na myśli, grube jak one?”, wskazując na swoje dwie, obecne w studio, koleżanki: Ahn Sun Young i Ahn Moon Sook, z czego pierwsza przy wzroście 168 cm waży 50 kg, a druga nie podaje co prawda nigdzie swojej wagi, ale na grubą, to zdecydowanie NIE wygląda. Potem kolejny elokwentny pan, komik Ji Sang Ryul, stwierdził, że spośród gwiazd show-biznesu Son Ye Jin„mieści się w standardzie”. Niestety, z kontekstu nie wynikało, czy mieści się w standardzie, gdzie jeszcze nie jest spostrzegana jako „gruba”, czy już właśnie owy standard wyznacza… Na koniec uroczego wstępu sytuację poratował Sean Lee, dietetyk i doradca w sprawach zdrowia, wspominając Jo Yeo Jung i Song Hye Kyo, które często nazywane są przez ludzi „grubymi” (olaboga!), jednak on osobiście lubi właśnie takie krągłe kształty…
[„krągłe” Jo Yeo Jung (162 cm wzorstu i 42 kg wagi) i Song Hye Kyo (160 cm i 45 kg)]
W innym programie, wyemitowanym 25 czerwca przez stację KBS, można było usłyszeć jeszcze pikantniejsze wieści. Do studio przybyła pewna sfrustrowana żona, by poskarżyć się na męża, który oczekuje od niej ciągłego utrzymywania wagi 46 kg. Wybranek jej serca (faktycznie, ludziom czasem miłość mózg odbiera) już w czasach, gdy umawiali się na randki, lubował się w szczupłych kobietach. By sprostać oczekiwaniom ukochanego, nasza nieszczęśnica zeszła z 75 kg do upragnionych 46. Ciężka praca i trud zostały jej wynagrodzone, gdyż poślubiła swego wybranka. Ten jednak i po słowie wymagał od swojej niewiasty, by ważyła tyle, na ile zgodził się w dniu ślubnej przysięgi. By mieć pewność, że połowica nie ignoruje mężowskich nakazów, codziennie sprawdza w jakim stanie pozostaje jej brzuszek. Podczas trwania programu nieszczęśliwa żona poprosiła męża, by rozluźnił rygor. Cóż odparł owy pan? „Lubię taką budowę ciała, jaką ma Ueez After School. Widzę jednak, że się stajesz się coraz starsza, mogę się więc zgodzić na 48 kg.” Och łaskawco! Jestem niemal wzruszona…
[rzeczony „łaskawy” mąż]
Jeśli nie dość Wam jeszcze wyjątków z koreańskich programów, Martian Virus (program, który pokazuje ludzi oryginalnych i nietypowych, by nie rzec dziwacznych) nadawany przez TvN, 19 czerwca pokazał „żywą mumię”, Kim Yu Jeong, która od 3-4 lat regularnie obwiązuje się 27 bandażami elastycznymi, by zrzucić w ten sposób nieco ciałka. „Udało mi się schudnąć w ten sposób 10 kg (…) Jest to bardzo efektywna metoda, jeśli masz sporą nadwagę.”
[zmumifikowana za życia Kim Yu Jeong]
Moja pierwsza reakcja na te rewelacje? Minuta ciszy. Później jedno wielkie wtf na twarzy. Finalnie fala nieprzystojnych słów galopujących przez głowę. Teraz zaś tkwię w niedowierzaniu i sporym stopniu przerażenia. Co to za świat, gdzie Son Ye Jin jest nazywana „grubą”, a mężowie w akcie łaski pozwalają swojej małżonce przytyć dwa kilo, co i tak nawet nie zbliża ich do 50 kg żywej wagi?!
Zostawiając już wszystkie emocje, szargające mą duszą, te przykłady obrazują bardzo poważny problem, jakim jest oddziaływanie lansowanych przez media wzorców na męską psychikę. Bo to właśnie męskie spojrzenia, w ogniu których niemal nieustająco znajduje się kobieta, określają ją i decydują o sukcesie jej życia. Nie jest to żadna nowa ani unikatowa koncepcja. Od zarania dziejów to kobieta była obiektem męskich fantazji i mężczyzna był tym, który wybierał sobie niewiastę, a ona mogła ewentualnie odrzucić, lub zaakceptować zaloty biegających wokół niej wielbicieli. I dzisiaj uważa się, że poniżej kobiecej godności jest uganiać się za facetami. Takie podejście (jakkolwiek i mi wydaje się słuszne) niesie ze sobą cały szereg konsekwencji. Skoro nie można aktywnie poszukiwać swojej połówki, trzeba zrobić wszystko (jak np. latami owijać się w bandaże, by stracić nieco na wadze), by przyciągnąć do siebie jak najwięcej potencjalnych wybranków, by było w czym przebierać. Dlatego to, w jaki sposób widzą nas mężczyźni, jest sprawą najwyższej wagi. Męskie spojrzenie jest lustrem, które determinuje sposób, w jaki kobieta spostrzega sama siebie. Jeśli widzi w nim podziw i pożądanie, czuje się wartościowa i piękna. Jeśli spojrzenia tylko się po niej prześlizgują, nie zostawiając na twarzy lustrującego żadnego wyrazu, albo nie daj Boże, wykrzywia się w zdegustowanym grymasie, samoocena takiej kobiety roztrzaskuje się o bruk, spychając ją na społeczny margines. Męskie spojrzenie ma więc moc decydowania nie tylko o sposobie spostrzegania się danej niewiasty, ale także decydowania o jej życiowych sukcesach. Zwłaszcza w społeczeństwach, gdzie status kobiety określany jest nie na podstawie jej duchowych przymiotów i profesjonalnych dokonań, a dobrego zamążpójścia, przychylność męskich spojrzeń jest sprawą wagi „być, albo nie być”.

 [koreańska reklama niczego się nie boi, by wyeksponować „boską” S-line]
W Korei właściwe zamążpójście może i nie ma aż takiego znaczenia, jakie miałoby 100 lat temu, wciąż jednak jest sprawą niebagatelną. Pani Ania Sawińska w swojej świetnej książce „W Korei” doskonale opisuje sposób w jaki wielu Koreańczyków patrzy na sprawę małżeństwa. Jest to po prostu kolejny etap w życiu, jak pójście do szkoły, a potem zdobycie dobrej pracy, który trzeba przejść i możliwie najwygodniej się w nim ustawić. Miłość, jakkolwiek pożądana, nie jest warunkiem niezbędnym do zawarcia małżeństwa. Wystarczy, by dziewczyna była piękna (żeby było czym się pochwalić przed kolegami) i umiała zadbać o dom i rodzinę, a mężczyzna by zarabiał dobrze i nie przeszkadzał zbyt wiele w prowadzeniu domu.
Im bogatsza rodzina, tym mniejsze szanse, by małżeństwo zawarte było z miłości. Myślę, że akurat w tym aspekcie dramy nie kłamią, pokazując wieczne problemy spadkobierców korporacyjnych fortun z ich mamusiami, które zawsze mają inną, odpowiedniejszą wybrankę, dla swojego syneczka. Ale w sumie i u nas, w Polsce, nie tak dawno temu tylko biedota mogła sobie pozwolić na luksus poszukiwania miłości, a nie biznesowych i społecznych koneksji.
[Son Ye Jin]
W dalekowschodniej Azji dodatkowym problemem jest kultura wizualna. Wszystko, czym otaczają się tam ludzie, powinno być piękne i idealne. Od ultra-kawaii ołówków i notatników, po wyposażenie wnętrz, na ludziach skończywszy. Nie raz opakowanie darowanego prezentu jest ważniejsze, niż sama jego zawartość. Nie chciałabym w tym miejscu czynić daleko idących analogii kontaktów międzyludzkich, ale czytając o „łaskawym mężu”, który pozwala przytyć żonie dwa kilo, by ta mogła ważyć 48 kg… Jakoś tak porównanie nasuwa się samo…

Sprawa nie jest jednak beznadziejna, bo omawiany artykuł oryginalnie został napisany przez Koreańczyka/Koreankę(?) i jego/jej oburzenie było niemniejsze od mojego. Coraz częściej pojawiające się w koreańskiej prasie podobne głosy wyraźnie świadczą, że sami zainteresowani zauważają problem. Całe szczęście, że nie wszyscy bezkrytycznie przyjmują to, co lansują media i starają się walczyć o zachowanie zdrowego rozsądku. Obawiam się jednak, że jest to walka z wiatrakami i musi upłynąć jeszcze poro czasu, nim torebka Gucciego u boku i idealnie piękna buzia prosto spod skalpela nie będą wyznacznikami wartości koreańskiej kobiety.

Reklamy

36 thoughts on “Media a obraz kobiecego ciała

  1. Ja myślę że dzieje się tak dlatego że ludzie na to pozwalają na życie w nierealnych liczbach przez co tym którzy nie potrafią trzeźwo myśleć odbija i robią sobie jeszcze gorszą krzywdę ,bo tylko ci którzy podchodzą do tego z dystansem wyglądają najlepiej.Poza tym te 48kg dla Azjatki dla mnie nie jest zbyt szokujące bo one są drobniejsze i ich waga 48 odpowiada mniej więcej naszej 55.Sama jestem chuda mam wzrost 168 i ważę 54 i wyglądam chudo chociaż chciałabym ważyć 50(no cóż to już moja obsesja na punkcie Korei xD). Poza tym wszyscy też się pewnie tym za bardzo przejmują bo to że w profilu jakiejś gwiazdy jest napisane że waży 46kg to tak na prawdę jest przynajmniej te 4kg grubsza czego oczywiście nie widać.
    A to że ci komicy powiedzieli tak do tych swoich koleżanek to czysty żart i ja nie widzę w tym nic oburzającego.Poza tym patrząc na wszystkie dziewczyny snsd(a przecież to wszystko ideały piękna) to one nie wyglądają na wychudzone tylko chude sama wyglądam jak one i wychudzona nie jestem.
    Poza tym oni właśnie kochają żeby wszystko było idealne a zbyt chude tez nie jest idealne a oglądając te wszystkie boys bandy większość z chłopaków ma właśnie ładne ciała a nie wychudzone wyjątek Kevin z u kiss który sam narzeka na swoje ciało mówiąc że jest za chudy.(albo Dongho który wiecznie je tez się tym raczej zbyt nie przejmuje i przecież też wygląda dobrze) a to że każą grubasą schudnąć to im tylko na dobre wyjdzie bo człowiek chudszy na pewno jest zdrowszy.
    a no i jeszcze jedna sprawa że modelki po prostu wiedzą jak stanąć do zdjęcia żeby wyglądać chudziej xD

    Lubię to

  2. Wojewódzki i Figurski też „tylko” żartowali z Ukrainek…
    Problem nie tkwi w tym, ile kto waży i na ile wygląda, ale w samym podejściu do sprawy. Media powinny zdawać sobie sprawę z siły oddziaływania jaką posiadają i odpowiedzialnie jej używać. Nie wiem, czy to był żart, czy nie, ale ileś nastolatek może odebrać to wprost, co zaowocuje tylko ich późniejszą frustracją i nieakceptacją siebie. Mam sporo koleżanek Azjatek, z czego każda bardziej szczupła i śliczna od drugiej, ale wszystkie, ale to wszystkie, narzekały jakie to one nie są grube i że powinny się odchudzić.
    Moim zdaniem nikomu do tego, ile kto waży. Wytykanie komuś grubości/chudości jest sporym nietaktem i mówiący powinien pilnować własnego nosa. A owy „łaskawy pan” najwyraźniej nie ożenił się ze swoją żoną, a z marzeniem o ciele Uee, skoro tylko to go obchodzi w związku.
    Ja też nie narzekam na problemy z wagą, ale nie widze powodu, dla któregoś ktoś ma mówić komukolwiek ile można ważyć i jak można wyglądać.

    Lubię to

  3. rzeczywiście to obrzeżające jak Koreańczycy postrzegają kobiety… mimo, że sama cały czas się odchudzam i dbam o sylwetkę nie chciałabym aby ktoś oceniał mnie na jej podstawie nie patrząc co mama w środku… Mimo, że Korea szybko się rozwija w niektórych kwestiach jest bardzo zacofana 😦 a ta dziewczyna obwiązująca się bandażami… po prostu aż słów brak…

    Lubię to

  4. Bandaże i CAŁE dwa kilogramy NADPROGRAMOWEGO „tłuszczyku”! Zgroza! Niestety nie mogę w żaden sposób pochlebnie wyrazić się o powyższym sposobie postrzegania kobiet.TO jest uwłaczające, żeby kobieta w ogóle człowiek ,był postrzegany jako ilość kilogramów, zmarszczek.
    I pomyśleć że mamy 21 wiek , ponoć wysoko rozwinięta cywilizacja…. naprawdę przeraża mnie to . NIe jest ważne co sobą reprezentujesz, jaki jest twój światopogląd czy nawet to czy jesteś najnormalniej w świecie przyzwoitym człowiekiem…nie ważny jest wskaźnik wagi!
    I ja się ABSOLUTNIE nie zgadzam z autorem pierwszego komentarza ” te 48kg dla Azjatki dla mnie nie jest zbyt szokujące bo one są drobniejsze i ich waga 48 odpowiada mniej więcej naszej 55″ nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt że jest to osoba drobno koścista przy takim wzroście jak 1,68 m jest to już poważna niedowaga! I nikt mi nie wmówi że tak nie jest. Ale jeszcze bardziej szokuje mnie fakt, że niestety tego juz się nie dostrzega….

    Lubię to

  5. ale Ty masz na tyle rozsądku i szacunku do siebie, żeby podobnych panów się wsytrzegać jak ognia.
    ja naprawdę nie wiem co kierunje takimi dziewczynami, którego godzą się na podobne traktowanie.. ;/

    Lubię to

  6. Dla mnie najdziwniejsze jest to, że podoba im się jak kobieta dużo je, ale z drugiej strony ma być super szczupła, rozumiem, że Azjatki często mniej ważą, bo po prostu są niskie, mają mniejsze biusty i węższe biodra, ale nawet jak się ma 1,50 to powinno się ważyć przynajmniej około 50 kg, całe szczęście, że pojawiają się też celebrytki, które wyraźnie mówią, że ważą więcej niż się wszystkim wydaje jak np. IU w jednym z odcinków Strong Heart, gdzie stanęła na wagę aby to udowodnić,
    Całą sytuację można porównać do naszego rodzimego problemu z wychudzonymi modelkami, które są podziwiane przez młode dziewczęta, a potem prężnie rozwijają się takie ruchy jak ProAna, przez który wykańcza się wiele osób nie tylko dziewczyn, bo ten problem też dotyka mężczyzn (jak zresztą wiele z Was wie, widząc wahania wagi naszych ulubionych Kwiatków) i przez wykańczanie mam tu na myśli ciężkie choroby i śmierć
    Nie zrozumcie mnie źle, bo wcale nie twierdzę, że otyłość jest dobra, bo tak nie jest, ale osoba mająca 1,65 i ważąca 65 kg nie jest otyła, to jest jak najzupełniej normalna waga, wystarczy popatrzeć na przelicznik BMI używany również przez lekarzy

    I z całym szacunkiem dla autora pierwszego komentarza – nie jesteś lekarzem, żeby komuś mówić, że ma schudnąć i tutaj nie używamy niegrzecznych sformułowań a zdanie „każą grubasą schudnąć” na pewno do takich należy

    Lubię to

  7. Na pierwszym zdjęciu jest Kim Haneul, nie Son Yejin 🙂

    Cóż, w Polsce też coraz bardziej promuje się chude osoby, jakoby te nienoszące rozmiaru XS były nieszczęśliwe i sfrustrowane, i nie mają prawa uważać się za piękne… W Korei byłoby lepiej – bo otwierają się na świat – ale czerpią wzorce głównie z Ameryki, a tam zazwyczaj albo anoreksja i bulimia, albo 10 posiłków dziennie w McDonalds. Nie mówię, że wszyscy ale taki idzie od nich obraz. Koreańczycy więc stoją przy swoim, a agencje które pozwalają jeść swoim podopiecznym w ciągu całego dnia tyle, ile my podczas kolacji, jeszcze to wzmagają…

    Lubię to

  8. ło matko, co mi się zawsze z tymi zdjęciami na dysku namiesza 😉 Dobrze, że chociaż czytelnicy przytomni! Wielkie dzięki!

    I masz zapewne racje. Pop kultura made in US pokazuje jeszcze bardziej wypaczony obraz rzeczywistości, niż dzieje się to na wschodzie. Ale przez koreański kolektywizm pole rażenia zdecydowaine jest większe… niestety niewiele mamy na to wszystko wpływu ;/

    Lubię to

  9. tak to właśnie jest jak ludzie mają za dużo wolnego czasu na przejmowanie się głupotami a byli by chudsi i szczęśliwsi gdyby zaczęli żyć swoim życiem a nie swoich idoli- wszystko dobre ale w granicach rozsądku.

    Lubię to

  10. Dla mnie te problemy to oczywiście spuścizna zachodu, w takim wymiarze o jakim pisze walerianka. Z tą tylko różnicą że Koreańczycy (Azjaci) mają tendencję do przesadzania, a może inaczej do robienia czegoś na maksa. Jak się upodobniamy do ideału to do bólu i do końca. To trochę tak jak z antyfanami, którzy nie odpuszczają i są skłonni do masy poświęceń.
    Anoreksja czy inne zaburzenia przyjmowania pokarmu, nie są jednak zjawiskiem nowym, istniały już w przeszłych wiekach, i dobrze się miały. To problem psychiczny, który często właśnie jest indukowany np. przez programy czy też lansowanie takich wzorców.
    Ale walka z tym co jest promowane w mediach, to trochę walka z wiatrakami. Bo rzeczywistość na co dzień to weryfikuje. Jeśli o Twojej karierze ma decydować wygląd,to kobiety i mężczyźni są w stanie poświęcić wiele by się piąć. I nie mam tu na myśli poświęceń celebrytów, lecz zwykłych ludzi którzy pracują w korporacji czy marzą o dobrym zamążpójściu. Kult pieniądza, mam wrażenie że jest tu istotnym czynnikiem i nadrzędnym motywatorem. Nie każdy żyje duchowymi aspektami i się nie przejmuje swoją sytuacją finansową. A ludziom ładnym i zgrabnym jest w życiu łatwiej. To żadna tajemnica. Można narzekać, oburzać się w tej kwestii ale tak właśnie jest. W takim świecie przyszło nam żyć, by za nim nadążyć ludzie się „oszpecają” nadmiernym zrzucaniem wagi czy narażają własne zdrowie na szwank.
    Jak we wszystkim trzeba znaleźć złoty środek, mieć tą dozę rozsądku by nie przekroczyć magicznej granicy kiedy przestaje się to wszystko kontrolować a robi się z tego religijny kult „świetnego ” wyglądu.

    Sytuacja kobiety w Azji, tak jak piszesz jest jednak ciut inna od naszej. To w wielu przypadkach mężczyzna weryfikuje pozycję kobiety, jej „szczęście” w wymiarze życiowego sukcesu. Tak więc złapanie dobrej partii w tym aspekcie nie dziwi, poświęcenia w aspekcie wyglądu także. Sygnały tak naprawdę i to najlepiej podprogowe , powinny być wysyłane do głównych odbiorców czyli mężczyzn. Najlepiej takie, że życie w photoshopie jest ułudą. Ich perspektywa jest najważniejsza. Tylko nikomu nie chce się jej zmieniać. A kanon piękna to naprawdę rzecz czysto umowna.

    Lubię to

  11. Nie wiem czy to co teraz napisze ma jakikolwiek sens.Oczywistą oczywistością jest ,że przez kreowany w mediach wizerunek idealnej kobiety życie wielu dziewczyn/kobiet jest stresujące i nie tylko w Koreii ,ale na całym śiwecie (przy czym oczywiście każdy zakątek świata ma swoje własne „wymagania” względem „nienagannego wizerunku”)i to jest problem.Oczywiście tego typu kanony ustalają media i pracujący w mediach ludzie (mężczyźni?).Co za tym wszystkim idzie :kompleksy,brak wiary w siebie,niedowartościowanie .I teraz przejde do tego do czego od początku zmierzam.Wydawałoby się ,że tego typu rzeczy to tylko problemy kobiet i młodych dziewczyn , napaewno w ogromnym stopniu tak .ALE patrząc z innej perspektywy to czy nie sądzisz ,że już teraz mamy w mediach kreowany wizerunek wysokich, szczupłych ,pięknych chłopców i mężczyzn co za tym idzie niekóre kobiety i dziewczyny (na kóre tak jak na niektórych mężczyzn media mają duży wpływ)nawet nie spojżą na faceta/chłopaka ,który nie prezętuje się „COOL”.Oczywiście mężczyźni się bronią mówiąc ,że to pedały i inne takie ,ale okrutna rzeczywistość pokazuje nam ,że dużej grupie dziewczyn i kobiet podobają się ZADBANI mężczyźni ,kórzy mają styl.I tak podsumowójąc mój nieskładny i długi komętarz myślę ,że jeszcze jakieś „>”,”< " 10 lat i faceci też będą mieli pod tym względem "sorki" przesrane.(nie wiem o co mi do końca chodziło takie tam spostrzeżenie.*^*)

    Lubię to

  12. Ja się w sumie nie do końca zgadzam z tym że to mężczyźni wywołują presje na kobiety że mają być szczupłe,zgrabne itp.bo w dużej mierze to kobiety same są sobie winne bo niby kto pracuje w największych gazetach o modzie,kto się przejmował pierwszy modą,wyglądam ? ano kobiety same sobie zgotowałyśmy ten los.A to że mężczyźni w dużej mierze wykorzystali sobie ten przesadyzm kobiet i teraz na tym żerują to już inna sprawa.

    Lubię to

  13. Patrząc na wygląd Koreanek i wymagania Koreańczyków to ja z moim wzrostem 164 i waga 55 kg czuję się jak wieloryb, mimo iż jestem szczupła, bo noszę rozmiar XS… Ale i tak nie mam zamiaru się tym przejmować, bo dobrze się czuję w swoim ciele. No i uwielbiam jeść,więc z tego nie zrezygnuję 😀
    Szkoda mi tych biednych Koreanek, bo w sumie one za bardzo nie mogą nic ze swoją sytuacją zrobić. Bo nawet jak znajdzie się jedna „zbuntowana” to po prostu zostanie wypchnięta na margines, nie znajdzie męża itp. Musiało by się zmienić myślenie całego społeczeństwa. Jednak pewnie szybko to nie nastąpi, bo Koreańczycy są za bardzo przywiązani do swoich zwyczajów i szybko ich nie zmienią.

    Lubię to

  14. Zgadzam się z Tobą. My, jako „zapatrzone” w Azjatyckie bóstwa, myślimy, że każdy Koreańczyk czy Japończyk wygląda jak milion dolarów. Jest zadbany, dobrze się ubiera, ma maniery, jest wysoki i dobrze zbudowany.
    Więc w pewnym sensie nie powinniśmy dziwić się Koreańczykom, że taki, a nie inny typ kobiety się im podoba. I pewnie będzie tak jak napisałaś. Za 10 lat to Koreanki będą mówić swojemu mężowi „pozwalam Ci przytyć 2 kg.”

    Lubię to

  15. W sumie to się zgadzam z artykułem i komentarzami, ale jedno musimy wziąć pod uwagę. Mam na myśli idoli. Wydaję mi się, że każdy z nas by ważył po 40 kg nie ważne ile by miał wzrostu, gdyby dzień w dzień tańczył po 16 h na sali i nie miałby nawet czasu na jedzenie. Musimy też na to patrzeć. Większość z tych Koreanek (ma na myśli piosenkarki) zawdzięczają sobie taką figurę długoletnimi treningami. Nawet nie chodzi o kobiety, ale o mężczyzn też.

    Lubię to

  16. Ja chciałam dodać od siebie,że wcale szczuplejsze osoby nie mają tak kolorowo. Ja np. mam taką budowę,że przy wzroście 175, ważę 50-52, taka jestem, jem normalnie, nigdy się nie odchudzałam. Natomiast często słyszę od facetów żarty dotyczące mojej wagi. Nie są może jakieś bardzo obraźliwe, ale jednak nie zawsze jest mi miło. Całe dziciństwo się nasłuchałam, że wyglądam jak kościotrup,że rodzice chyba źle mnie żywią itd. Dlatego komletnie nie rozumiem ludzi, którzy na siłę się odchudzają z NORMALNYCH wag. To co się dzieje w Korei jest absolutnie dla mnie nie do przyjęcia, a wątek dotyczący wymogów męża jest po prostu śmieszny i żałosny.

    Lubię to

  17. Powiem szczerze, że w ogóle nie wiem, co mam twierdzić o tym artykule jak i azjatyckim toku myślenia. Jeśli jednak wdrążymy się głębiej w ten temat, podobne rzeczy można zauważyć i u nas, chociaż i one się czasami przemilcza. Oczywiście, nie mam na myśli mężów, którzy otwarcie „pozwalają” żonom na to, by przytyła o dwa kilo (chociaż jeśli poszpera się w sieci, to z pewnością znajdzie się taki jeden Polak, niekoniecznie zwykły Kowalski). Musimy niestety pamiętać o tym, że Korea charakteryzuje się całkiem innymi zasadami aniżeli Europa, ale z drugiej strony nie zmienia to faktu, że niektórzy po prostu przesadzają. Jeśli dla kogoś waga czterdziestu paru kilo, to co by powiedział, patrząc na taką żonę szarego Nowaka, która do szczupłych osób raczej nie należy?

    Lubię to

  18. wiesz, mi nie chodziło o to, że faceci dosłownie wywierają na nas presję, pokazując palcem w co mamy się ubierać, albo tak jak „łaskawy mąż” informować nas, ile możemy ważyć. Chodzi właśnie o owo „męśkie spojrzenie”, dla przychylności którego jesteśmy w stanie naprawde wieeeeele zrobić. Czy cierpiałybyśmy takie katusze przy depilacji niemal każdej części ciała, albo wydawałybyśmy krocie na jakieś drogie kosmetyki, gdyby panowie na nas nie patrzyli?
    Jasne, że czasem same podręcamy sobie „śróbkę”, ale właśnie po to, by być piękniejszą i bardziej się podobać.

    Lubię to

  19. doskonale o tym wiem, bo mam przyjaciółkę, która cierpi z podobnego powodu. Ją podobne uwagi naprawdę bolą i dlatego cały czas utwierdzam się w przekonaniu, że nikomu do tego, jak kto wygląda, a już komentarze powinien zachować dla siebie. Ludziom niestety często brak taktu i wyczucia.

    Lubię to

  20. wiem co masz na myśli i jest to poniekąd prawda. pisałam już nawet na ten temat tu i tu
    Myślę jednak, że daleko nam (a już Koreankom w szczególności) do poziomu, gdzie miałybyśmy mówić mężowi, że jeśli nie będzie miał klaty jak Joon z MBLAQ, to może pakować walizki…

    Lubię to

  21. myślę że już niedaleko skoro już idolom jest to narzucone czy jakikolwiek z tych chłopaków jakby wyglądał źle stałby się sławny przecież w niektórych zespołach są członkowie którzy kiepsko śpiewają bo nie mają zbyt pięknego głosu a są tylko od wyglądania.Albo Ulzzangi czy ogólnie ładniejsi chłopcy w Korei oni równie dobrze tez mogli by być niezadbani ale wiedzą że wtedy żadna by na nich nie spojrzała więc dla facetów też już jest pewna presja tylko może jeszcze nie mówi się o niej tak otwarcie jak o kobiecej.

    Lubię to

  22. właśnie po to, żeby zademonstrować, że jest ładniejsza niż koleżanki i to ona bardziej podoba się facetom ;p

    chociaż to zależy od kobiety i jej koleżanek. ja jakoś takich ciągotek nie mam :>

    Lubię to

  23. myślę, że jednak jeszcze trochę.
    co innego idole, co innego życie. to co powiem, pewnie nie będzie najlepiej o kobietach świadczyć, ale wg badań przy wyborze kandydata na męża poza romantycznymi pobudkami kobiety najbardziej kierują się … zasobnością portfela danego pana. Uroda, owszem jest ważna, jeśli szuka się kogoś na namiętny romans ;p

    aczkolwiek całe to gadanie to jedno wielkie uogólnienie. całe szczęście, że niezależnie od presji mediów, wyimaginowanych ideałów itp, wciąż to uczucie jest jednym z najważniejszych czynników, dla których ludzie się pobierają, więc tego się trzymajmy. i nazywajcie mnie naiwną, mi dobrze z takim przekonaniem 🙂

    Lubię to

  24. weź,mi też na ich miejscu by się mózgi sfajczyły jakbym oglądała tyle MV,na których jest pełno chudych koreanek… >.< i szczerze wspolczuje wszystkim koreankom,które muszą znieść widoki reklam z pięknymi i zgrabnymi kobietami.
    aww,durne to wszystko 😦

    Lubię to

  25. Dramat. Choć pewnie dopóki Koreanki się nie „zbuntują” (a pewnie nie zrobią tego nigdy) dla wszystkich i dla samych pań będzie to normalne, bo tak trzeba i w sumie co w tym złego, żeby był ładnym, szczupłym i powabnym?
    Osobiście przy wzroście 177 cm ważę 59(o koreańska zgrozo!) kg, do tego uważam tak sama i często słyszę, że mam super figurę, bo szczupła, wysoka, proporcjonalna i nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mi kiedyś zarzucił, że jestem gruba. No chyba bym śmiechem zabiła.

    Lubię to

  26. woow to mnie zszokowało :O tutaj wszyscy mi mówią, że jestem chuda, ale gdybym pojechała do Korei do by się na mnie patrzyli jak na jakiegoś spaślaka… to ładnie mają tam kobiety nie ma co…

    Lubię to

  27. W tym artykule mowa jest o starych,spruchniałych mężach , którzy nie doceniają swoich kobiet , ale w jaki sposób patrzą na dziewczyny młodzi Koreańczycy , bo chyba ich poglądy się różnią w końcu istnieje różnica pokoleń ??

    Lubię to

  28. obawiam się, że jeśli ktoś miałby być podatny na wpływ mediów, to jest to właśnie młode pokolenie… ;/
    Ale wierzmy, że współcześni, młodzi Koreańczycy mają też więcej rozumu niż ich ojcowie, by trzeźwo spojrzeć na nierealne wzorce lansowane w tv!

    Lubię to

  29. Faceci traktują dziewczyny jak piękne zabawki którymi od czasu do czasu się pobawią. To jest okropne! Gdyby mój koreański wybranek zachowywał się jak „łaskawy mąż” to nie darowałabym mu! Ciekawe co by powiedział na to, że schudnę tylko wtedy kiedy: jego klata będzie wyglądała tak jak klata Siwona, nauczy się śpiewać jak HongKi, będzie grał na gitarze tak jak JongHoon, zatańczy jak Taemin, będzie tak wysportowany jak Minho, zagra w dramie główną rolę i zacznie rapować jak Zelo. Już widzę tą jego zbolałą minę. Potem się pewnie na mnie zdenerwuje i zacznie krzyczeć, że to on jest mężczyzną w tym domu i to on decyduje o wszystkim.
    Koreanki mają jeszcze jeden problem. Od małego są uczone, że mają być posłuszne mężczyzną a w szczególności ojcom, dziadkom i mężom. Przez to zamiast walczyć o swoje, robią dokładnie to o co ich ów mężczyzna poprosi. Często dochodzi w koreańskich domach do rękoczynów, a bezbronne kobiety nie mogą nic na to poradzić. Później jeśli ktoś obrazi taką Koreankę ona powie tylko coś w stylu „Jesteś złym człowiekiem!” po czym rozpłacze się i zamknie w pokoju, a to wszystko będzie zataczać błędne koło.

    Jak wszyscy wiedzą Heechul z Super Junior ma naprawdę cięty język. Często mówi o sobie jak o najlepszym człowieku na ziemi i krytykuje innych. Jednak robi on to w taki sposób, że nie czuć tej nienawiści i żądzy władzy nad wszystkimi i wszystkim. Jest to po prostu jego unikalny, księżniczkowaty charakter. Zachowuje się jak się zachowuje, jednak ma on wielkie serce. Potrafi być dobrym przyjacielem i zapewne chłopakiem/mężem też.(Nie wiemy jak jest naprawdę, ale piszę tutaj to co ja uważam za prawdziwe i wiem, że nie wszyscy mogą się z tym zgodzić) Ale do czego zmierzam.
    Znam parę Koreanek które mówią, że nie lubią Heechula ponieważ się go boją. I tu właśnie jest sedno sprawy. Założę się, że gdyby Kim powiedział coś obraźliwego do polki ta nie dała by sobą pomiatać i od razu się odgryzła.
    Nie rozpłakałaby się, tylko wkurzona próbowała zmusić chłopaka żeby natychmiast odwołał to co powiedział. Ta różnica w wychowywaniu polskich dzieci i koreańskich może nie wydaje się duża (bo dzieci to dzieci, prawda?), ale ma znaczny wpływ na ich dorosłe życie.

    Tak więc podsumowując. Uważam, że to powinno się natychmiast zmienić, a kobiety nie mogą być niewolnicami mężczyzn. To jest w końcu wolny kraj! Pewnie większość osób które to przeczyta (o ile ktoś w ogóle) powie, że kobiety w Korei nie są takie, jednak nadal mają wyrytą w głowach hierarchię, która dla Koreańczyków jest świętością. I tutaj pojawia się też problem hierarchii wśród samych mężczyzn, jednak o tym już nie będę pisać.

    Wspaniały artykuł. Poruszyłaś ciekawy temat który nurtował mnie od dawna 😉 Dziękuję ^^ / Hini

    Lubię to

  30. mam pytanko- jaki wpływ na pracę ma uroda kobiety? wygląd ma duże znaczenie i czy 'brzydka' kobieta miałaby duże problemy ze znalezieniem dobrej pracy? kiedyś czytałam, że osoby, które nie pokrywają się z koreańskim kanonem piękna nie mają zbyt dużego pola do popisu na rynku pracy. jak jest naprawdę? przepraszam, jeśli ten temat był, ale wczoraj odkryłam Twojego bloga i strasznie się wciągnęłam w sprawy kulturowe ;]

    Lubię to

  31. Bardzo madry artykul sama wiem jak jest poniewaz mam meza koreanczyka i wiele widzialam w Seulu to poprostu zenujace jakie one sa przykre w zyciu bym se nie pozwolila na takie traktowanie dla koreanek najwazniejsza jest kasa a dla mezczyzn nocne karaoke po godzinach pracy.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s